Najpierw był pomysł...
Przez kilka tygodni konsultowałem na grupie dyskusyjnej i prywatnie różne zagadnienia,
aż wreszcie zabrałem się do roboty.
Szafka
Początkowo chciałem zrobić szafkę z płyt wiórowych... jednakże stolarz wycofał się
z tego projektu twierdząc wbrew doświadczeniom wielu ludzi, że płyty wiórowe tego nie
wytrzymają. Myślałem więc o stelażu. Zamówiłem szafkę w firmie Aquaboro i gdy ją odebrałem
byłem lekko zaskoczony... dostałem trochę rurek aluminiowych w woreczku (no może nie całkiem, bo
część z nich była połączona...). Po złożeniu całość nie była bardzo stabilna.
Stelaż wypoziomowałem kawałkami blachy (jak się okazało, mam bardzo równą
podłogę - najgrubsza podkładka miała 4 mm).
System ciągłej podmiany wody (SCPW)
Przyszedł czas na robienie dziur w podłodze pod przyszłą instalację systemu ciągłej podmiany wody.
I samą instalację.
Akwarium
Ustawiłem zbiornik (wniesienie go do pokoju po schodach stanowiło nie lada wyczyn...).
Akwarium stoi na 5 mm warstwie gąbki pokrywającej ramiona stelaża...
Dno podparte jest więc na niewielkiej powierzchni. Jak wykazały obliczenia, na 1 cm2 przypada
obciążenie ok. 50 g, a wiec nie ma się czym przejmować.
A to jest komin.

Pierwsze próby z wodą... i duszą na ramieniu.
I trochę korzeni... na próbę.
Filtr
Co to za dziurka ?
Kocia ciekawość.
Próby z wodą. Filtr okazał się szczelny.
Plątanina kabli.
Powrót wody z filtra skleiłem z PCV. W końcowej części rurki nawierciłem otwory. Woda nie powoduje
turbulencji w akwarium.
Zbieramy wszystko do kupy. I jest już kawałek obudowy stelaża.
Gotowa szafka.
I całe akwarium...
Filtr w całej okazałości
Oświetlenie zainstalowane.
Na razie tylko jeden jarznik 150W.
Korzeń i lotosy i glony...
Ta mała żółta buteleczka to amoniak. Do rozpoczęcia cyklu azotowego wcale nie potrzeba rybki.